środa, 23 maja 2012

Uwaga na Metrohouse – mamy już dla ciebie kupca, podpisz tylko z nami umowę. (rozważań o współpracy z pośrednikiem cz. 2.)


W ramach kontynuacji moich rozważań na temat współpracy z biurami nieruchomości, zapraszam do lektury jednej z historii, która mi się przydarzyła, a dotyczyła właśnie jednego z pośredników kupna/sprzedaży nieruchomości (potraktujcie ją jako przestrogę!).

Pewnego dnia odbieram telefon w sprawie mojej chęci sprzedania mieszkania. Oczywiście słyszę informację, że to biuro... Przebiega krótka rozmowa wstępna (czy jestem zainteresowany sprzedażą również przez biuro, itp...) i słyszę coś w rodzaju (pamięć może mnie trochę zawodzić, ale ogólny sens powinien pozostać nie zmieniony):


„(...)Tak naprawdę to już mamy potencjalnego kupca na to mieszkanie. Przyjeżdża w najbliższy wtorek z innego miasta, by obejrzeć kilka mieszkań i chętnie bym mu pokazał również Pana mieszkanie. Musimy tylko podpisać umowę!”

Myślę sobie: „super! już we wtorek!”. Chyba jednak byłem mało usatysfakcjonowany więc dodatkowo (dla dokarmienia zmysłów) usłyszałem:

„Temu naszemu klientowi zależy na tym, aby szybko kupić bardzo porządne mieszkanie i wydaje mi się, że będzie on w stanie zapłacić wyższą cenę, niż podał Pan w ogłoszeniu.”

Chyba właśnie na to czekałem, powinienem rzucić wszystko i już umawiać się na podpisanie umowy pośrednictwa, ale „hola, hola , co nagle to po diable”, pytam więc:

„A czy mógłby mi Pan podesłać projekt podpisywanej z wami umowy?”

W odpowiedzi usłyszałem: „Ależ oczywiście, jest ona bardzo prosta i bez wyłączności!”

„Bez wyłączności” - jak to dobrze pomyślałem sobie .

Zakończyliśmy więc rozmowę, a wieczorem sprawdziłem mój e-mail i zabrałem się za czytanie umowy....
Zgadza się, nie była ona długa. Pierwsze przeczytanie poszło gładko i nie zauważyłem nieprawidłowości („hmmm”, pomyślałem „to biuro z nieba mi spadło”). Po krótkiej przerwie, stwierdziłem, że jednak przeczytam ją jeszcze raz. Wtedy zrozumiałem o co w niej chodzi!

Otóż we wspomnianej umowie było napisane:

Strony zgodnie ustalają, iż z tytułu niniejszej Umowy Metrohouse przysługuje wynagrodzenie określone w sekcji Zlecenie niniejszej Umowy. Podstawę do obliczenia wynagrodzenia prowizyjnego, o którym mowa w sekcji Zlecenie stanowi cena transakcyjna określona w umowie sprzedaży lub w umowie przedwstępnej sprzedaży nieruchomości, jeżeli została zawarta.
Oznacza to, że po podpisaniu tej umowy, Metrohouse zawsze będzie chciało od nas pieniądze, nie ważne, czy przyczynią się do sprzedaży, czy nie.

Nie dajmy się zmylić również innym zapisem:
Termin„znalezienie nabywcy”używany w niniejszej Umowie, oznacza wskazanie przez Metrohouse przedmiotowej nieruchomości osobie fizycznej lub prawnej, która następnie zawrze ze Zleceniodawcą umowę przedwstępną sprzedaży nieruchomości, umowę sprzedaży nieruchomości lub inną umowę dotyczącą zbycia nieruchomości. Strony zgodnie ustalają, że pisemne potwierdzenie wskazania adresu nieruchomości podpisane przez taką osobę lub osoby jej bliskie lub ją reprezentujące będzie potwierdzeniem znalezienia nabywcy przez Metrohouse.
Wspaniale definiują, co to znaczy: „znalezienie nabywcy”, nieuważny czytelnik stwierdzi: „pewnie w celu stwierdzenia, że wynagrodzenie należy się tylko w przypadku znalezienia nabywcy”. OTÓŻ NIE!! Uważajcie! Ten termin wykorzystany jest tylko raz w paragrafie o brzmieniu:

W przypadku rozwiązania lub wygaśnięcia Umowy, Zleceniodawca będzie obowiązany do zapłaty ustalonego Umową wynagrodzenia Metrohouse, jeśli po rozwiązaniu lub wygaśnięciu Umowy zawrze umowę z nabywcą znalezionym przez Metrohouse w rozumieniu pkt. 3 niniejszego paragrafu.
Służy on więc tylko w celu wymuszenia zapłaty wynagrodzenia dla Metrohouse nawet po rozwiązaniu/wygaśnięciu umowy!

Nie poddałem się jednak, przecież ewentualne profity leżą po obydwu stronach, więc odpisałem, że powyższa umowa jest nieodpowiednia. Wyjaśniłem dlaczego i napisałem, że najlepiej zmienić je treść, chyba że jako wynagrodzenie „z tytułu umowy” wpiszemy niską kwotę rzędu 1 zł + VAT, a w ramach pokazywania mieszkania konkretnemu klientowi sporządzimy dedykowaną umowę związaną tylko z tym potencjalnym nabywcą.

W tym momencie nastała cisza..... Trwała ona dwa tygodnie... Znów odebrałem telefon, dowiedziałem się, że sprawa związana z poprzednim potencjalnym nabywcą jest już nieaktualna, ale może bym jednak skorzystał z ich usług... Jeszce raz porozmawialiśmy o umowie (co należy zmienić, itp...). Mój rozmówca tłumaczył mi, że nie mam racji i ją źle rozumiem, ale nawet się ze mną zgodził, że jest ona „trochę nieprecyzyjna”. Ustaliliśmy więc, że zaproponuję do niej zmiany.

Poświęciłem więc kolejne dłuższe chwile (mojego wolnego czasu na przygodę z umową) i napisałem:

Zgodnie z naszą dzisiejszą rozmową telefoniczną przesyłam propozycję zmian w umowie (dla wygody zmiany zaznaczyłem kolorem czerwonym i pogrubioną czcionką):
Paragraf 2 pkt 1 przyjmuje brzmienie:
Strony zgodnie ustalają, iż z tytułu niniejszej Umowy, w przypadku „znalezienia nabywcy” (w rozumieniu pkt. 3 niniejszego paragrafu), Metrohouse przysługuje wynagrodzenie określone w sekcji Zlecenie niniejszej Umowy. Podstawę do obliczenia wynagrodzenia prowizyjnego, należnego w przypadku „znalezienia nabywcy” (w rozumieniu pkt. 3 niniejszego paragrafu), o którym mowa w sekcji Zlecenie stanowi cena transakcyjna określona w umowie sprzedaży lub w umowie przedwstępnej sprzedaży nieruchomości, jeżeli została zawarta.
Lub prościej (jeżeli będzie tak Państwu wygodniej):
Strony zgodnie ustalają, iż z tytułu niniejszej Umowy, w przypadku „znalezienia nabywcy” (w rozumieniu pkt. 3 niniejszego paragrafu), Metrohouse przysługuje wynagrodzenie prowizyjne określone w sekcji Zlecenie niniejszej Umowy. Podstawę do obliczenia wynagrodzenia prowizyjnego, o którym mowa w sekcji Zlecenie stanowi cena transakcyjna określona w umowie sprzedaży lub w umowie przedwstępnej sprzedaży nieruchomości, jeżeli została zawarta.
Paragraf 2 pkt. 3, na końcu zostanie dopisane:
Metrohouse zobowiązuje się do informowania Zamawiającego o podpisaniu każdego potwierdzenia wskazania adresu nieruchomości.


W ramach podsumowania chciałbym zadeklarować chęć współpracy z reprezentowanym przez Pana biurem, chciałbym jednak, żeby zasady współpracy były dobrze określone (w szczególności, to kiedy należy się wynagrodzenie). Z naszej rozmowy telefonicznej wynika mi, że nasze intencje są zbieżne, więc chyba proponowane przez mnie uszczegółowienia do umowy nie powinny być problemem.”


W tym momencie nastąpiła już „permanentna” cisza, a przynajmniej ze strony osoby z którą się kontaktowałem. Po jakimś czasie dostałem tylko e-mail zatytułowany: „Metrohouse & Partnerzy - Raport z zamknięcia zlecenia”. Ciekawe (nie uważacie??) zamknęli moje zlecenie, chociaż, go nigdy nie zakładałem!! Miało swój numer, i niektóre dane prawdziwe, a niektóre błędne. Wspaniała firma zamknęła nigdy nie otworzone (złożone) zlecenie!! Wolałem już nie dociekać o co w tym chodzi, ale w porządku na pewno to nie było.


A co Wy (czytelnicy) o tym sądzicie? Zapraszam do komentowania.

13 komentarzy:

  1. Miałem z tym biurem podobne przejścia. Pośrednik miał przyjść obejrzeć mieszkanie które chciałem sprzedać.W rozmowie telefonicznej powiedział że oni nie muszą podpisywać umowy tylko chcą zrobić zdjęcia nieruchomości żeby ją zamieścić w swojej bazie i że mają dużo klientów na mieszkania M2 . Przystałem na taką propozycję ale kiedy spotkaliśmy się w umówionym mieszkaniu które chciałem sprzedać Pan dał mi do podpisania umowę i nie mal pod presją chciał żebym ją podpisał wmawiając że to tylko formalność i nic tam strasznego nie ma że oni pracują dla dobra klienta itp Umowa dla mnie była podejrzana w podobnych punktach jak u Pana więc nie podpisałem jej. Też uważam że nie są w porządku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz co, bez obrazy, ale chyba nie rozumiesz tej umowy. Chodzi w niej o to, że jeśli metrohouse znajdzie nabywcę na twoje mieszkanie, to wtedy nie możesz za ich plecami sprzedać tej osobie, nawet po rozwiązaniu umowy. Dlaczego? Bo wtedy biuro by znajdywało nabywcę, a sprytni polacy dogadywali by się między sobą,ma to temu zapobiegać. Natomiast jak sam znajdziesz nabywcę na swoje mieszkanie, to wtedy nie płacisz żadnej prowizji, bo to twój kupiec. Poza tym nawet jak oni znajdą nabywcę, to dopiero płacisz jak sprzedasz mieszkanie (ewentualnie jak spiszesz umowę przedwstępną najlepiej z zadatkiem ze strony kupującego), więc nie wiem o co krzyk. Można z nimi podpisać dwa rodzaje umów: otwarta, to jest taka w której też możesz szukac nabywcy, i zamieszczać swoje ogłoszenia oraz druga w której tylko metrohouse działa a ty grzecznie czekasz.
    I od razu mówię,że nie jestem pracownikiem metrohouse, sam jestem w trakcie sprzedaży swojego mieszkania, i raczej będę to robił bez żadnego pośrednictwa, tylko wkurza mnie jak ktoś pisze takie rzeczy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie masz racji. Ja podpisalam z nimi umowe. Okazlo sie ze place im prowizje nawet jezeli sama znajde nabywce mieszkania. Co gorsze, w przypadku umow na wylacznosc jezeli w ciagu 30 dni od wygasniecia umowy nie wypowiem im wspolpracy, moja umowa zostaje przedluzona na czas nieokreslony. Skutkuje to tym ze nawet jezeli za 10 lat sprzedam mieszkanie, musze agencji zaplacic prozwizje.

      Usuń
    2. Za tego typu oszczerstwa powinieneś/powinnaś od razu stanąć przed sądem. Dodam, że jestem pracownikiem Metrohouse i NIGDY ale to NIGDY nie zdarzyło się aby Klient, który sprzedał mieszkanie we własnym zakresie podczas trwania umowy bez wyłączności, czy też po jej rozwiązaniu, dowolnemu człowiekowi na ziemi, który tylko nie był w mieszkaniu z nami (co Sprzedający zawsze kwituje podpisem, że dana osoba przyprowadzona jest przez Metrohouse) płacił nam jakiekolwiek wynagrodzenie. Miesięcznie obsługujemy setki tysięcy Klientów - wystarczy zapytać ich o zdanie - służę przynajmniej tysiącem kontaktów do osób, które z własnej woli zechcą udzielić rzetelnej opinii.
      Jedyne co tłumaczy twój wpis to to, że jesteś z naszej konkurencji i nie mówię tutaj o biurach naszego pokroju, bo tam jest zauważalna etyka na normalnym dla profesjonalistów poziomie, a mówię o biurach typu "krzak" gdzie nie funkcjonują najczęściej żadne zasady, a ludzie w nich pracujący wraz z właścicielami jedyne co wspólnego powinni mieć z nieruchomościami, to to że od czasu do czasu powinni w nich posprzątać (i to tylko i wyłącznie w swoich własnych domach czy mieszkaniach, bo żeby robić to dla kogoś również trzeba sobą coś reprezentować i umieć robić to dobrze)! Gorące pozdrowienia w tym momencie dla Pań, które dbają o porządek w naszych oddziałach dla komfortu naszych Klientów.
      Zapraszam na rozmowę do dowolnej naszej placówki na terenie całej Polski Wszystkich zainteresowanych - konkurencję również.

      Usuń
    3. Kto to napisał, chyba Dyrektor Regionu.

      Usuń
    4. Gówno prawda (@pracownik Metrohouse). Zniechęcam wszystkich do podpisywania standardowej umowy z Metrohouse. W moim przypadku kupujacy wycofal sie z transakci (już po podpisaniu umowy przedwstępnej). Po tym fakcie Metrohouse wymagał zapłaty pełnej prowizji obliczonej od ceny sprzedaży mieszkania – pomimo że do sprzedaży nie doszło. Sprawa zakończyła się w sądzie elektronicznym i komornik wyrwał mi pełną kwotę prowizji od niedoszłej transakcji. Według standardowej umowy wynagrodzenie Metrohouse należy się w momencie skojarzenia sprzedacy i nabywcy i podpisania przez nich Deklaracji (UWAGA NA DUŻĄ LITERE D w tresci umowy). To czy dojdzie później do sprzedaży czy nie według sądu nie ma już żadnego znaczenia. Pracownicy Metrohouse podsuwajac do podpisania Deklaracje nie wyjaśniali jej konsekwencji prawnych a jedynie sugerowali że celem jest aby kontrahenci mieli wzajemne dane kontaktowe.
      Pozdrawiam wszystkich wydymanych przez Metrohouse.

      Usuń
  3. A jednak da się normalnie . 533530700

    OdpowiedzUsuń
  4. Bzdury, bzdury. Według statystyk 68% dorosłych Polaków nie potrafi czytać ze zrozumieniem i niestety autor artykułu nie tylko należy do takich osób ale swoją nie wiedzą wprowadza w błąd. Staję w obronie agencji tylko dla tego ponieważ:
    1. Sprzedawałam z mężem Nasze dwa mieszkania ponieważ chcieliśmy większe. Pierwsze sprzedaliśmy bezpośrednio. Pomimo że agent MetroHousu nie miał żadnego zysku w tej transakcji to i tak nam udzielał telefonicznie wszystkich niezbędnych rad. Nikt nas nie prosił o żadną zapłatę prowizji. Drugie zostało sprzedane za pośrednictwem MetroHouse. Super obsługa. Miła atmosfera.
    2. A więc sprzedaliśmy mieszkania a więc szukamy dla Siebie. Agent MetroHouse znalazł dla Nas, informował nas o każdej nowej ofercie. Jako kupujący rzeczywiście 0 prowizji.

    A więc bez sensu informować ludzi o punktach których się nie rozumie i są wyjęte z kontekstu. Mogę polecić MetroHouse

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem po podpisaniu umowy z Merohause. Umowę MUSIAŁEM podpisać, gdyż kredyt został wypowiedziany przez Bank, a Kancelaria reprezentująca Bank postawiła ultimatum: umowa z Metrohause, albo Komornik. Oczywiście umowa na wyłączność, bez możliwości negocjacji. Prowizja 4,5%. Nie będę wspominał o obsłudze Klienta przez Pracownikow ( formalnie nie są to Pracownicy, tylko osoby prowadzące działalność gospodarczą ), bo jest tragiczna. Mogłem sprzedać przez Nich 2 mieszkanie, ale próbowali wyłączności na skandalicznych warunkach (4,5%). Jeżeli są osoby chętne do zbiorowego pozwu, to chętnie się zgłoszę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam. Ja również niestety mogę dopisać się do grona osób niezadowolonych z obsługi biura Metrohouse (biuro w Warszawie, mieszczące się przy Al. Wyścigowej). Kupowałam za Ich pośrednictwem mieszkanie, bez prowizji, więc niby nie powinnam narzekać, ale nie podobało mi się to, jak firma ta załatwia sprawy, tymbardziej, że rok wcześniej przy sprzedaży mieszkania rodziców miałam kontakt z innym biurem nieruchomości, więc porównanie mam. Biuro jest bardzo drogie (od sprzedającego ściągnęli 3%), tymczasem za bardzo się nie wysila, żeby nie powiedzieć, że utrudnia. Próbowano nas zmusić do wpłaty zadatku w wysokości 10% wartości nieruchomości, przekładano terminy spotkania ze sprzedającym, wprowadzano chaos informacyjny, łącznie z tym, że próbowano zmieniać ustalenia, których osobiście dokonaliśmy ze sprzedającym, niemal nie doszłoby do podpisania umowy, bo mieliśmy już tego wszystkiego serdecznie dość. Gdy spotkaliśmy się osobiście ze sprzedającym okazało się, że nic nie wie, o informacjach, które biuro przekazywało nam rzekomo w jego imieniu. Na koniec przy przekazaniu mieszkania nie pojawił się żaden agent, choć na akcie notarialnym było aż dwóch. Sprzedający dostał jedynie protokół zdawczo-odbiorczy, który w dodatku jeszcze potem miał skanować i wysyłać mailem do agenta. Agent podobno miał jakieś okoliczności rodzinne, ale w tej agencji nie pracuje tylko jeden, więc uważam, że powinien pojawić się ktoś inny w zastępstwie. Żenujące. Polecam unikać tej agencji, jak ognia - szkoda nerwów i pieniędzy.

    OdpowiedzUsuń
  7. ciekawe co piszecie, przebrnęłam przez wszystko, i w sumie też fajne rzeczy można sobie poczytać na gowork.pl/opinie_czytaj,332983 jeśli kogoś faktycznie interesuje temat

    OdpowiedzUsuń
  8. No właśnie zważyłam, że wielu ludzi chce się dogadywać między sobą bez udziału pośrednika. Takie rozwiązanie jest nieopłacalne i nieuczciwe. Pośrednicy nieruchomości świadczą usługi pomocowe w załatwianiu wszelkich formalności. Sądzę, że warto jest korzystać z usług agentów nieruchomości.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawe, dzięki za podzielenie się spostrzeżeniami. Ostatnio oglądałam nowe mieszkania wrocław sprzedaż i najprawdopodobniej zdecyduję się na jedno z nich - nie mogę się doczekać własnego miejsca :)

    OdpowiedzUsuń